Publikacje

To nie jest prawdziwy Eclipse, ale za to prawdziwy crossover

Dodane: 06.09.2018



Nazwy modeli są w motoryzacji bardzo istotne, często lepiej działają na fanów samochodów niż najlepszy marketing. Bo czy trzeba komuś przedstawiać na nowo Toyotę Suprę, która będzie debiutowała w roku 2019? Czy BMW wracając do modelu serii 8 musi tłumaczyć do jakiej klasy będzie należał ten pojazd? To są motoryzacyjne pewniaki, których poprzednie generacje, chociaż często już wiele lat nieprodukowane, były dla fanów czterech kółek czymś więcej, więc pozostały w pamięci. Czasami nazwy jednak mogą być mylące, Mitsubishi po sześciu latach powróciło do modelu Eclipse, ale tylko częściowo, więc żeby nie pomyśleć od razu o sportowym coupé – pełna nazwy brzmi Eclipse Cross, a pojazd jest crossoverem.


Z jakim modelem kojarzy się teraz marka Mitsubishi? Proste pytanie, jak Subaru to Impreza STI, jak Mitsubishi to Lancer EVO? Niestety to nie ta epoka i nie te trendy – w pytaniu wyraźnie zawarte jest słowo – „TERAZ”. Teraz Mitsubishi oprócz najmniejszego Spece Stara produkuje wyłącznie Crossovery, SUVy i Pick-upa oraz najnowszą ewolucję emerytowanej terenówki Pajero, która swego czasu zdeklasowała konkurencje na Dakarze, ale teraz wyraźnie potrzebny jest jej następca, ponieważ gości na rynku od ponad dekady. Wiadomo Lancera już nie ma, a luka dla fanów sportowych wrażeń nie została zapełniona. Jeśli Lancer wróci będzie pewnie SUVem, który wskoczy między Eclispe Crossa, a Outlandera. W 2017 roku na horyzoncie pojawił się model, który swoją nazwą częściowo nawiązuje do innej sportowej legendy, czyli do Eclispa. Dzięki uprzejmości importera Mitsubishi w Polsce mieliśmy okazję wykonać nim krótką jazdę po Wrocławiu i okolicach.



Zapewne wiecie, że Eclispe Cross nie ma nic wspólnego ze sportowym dwudrzwiowym coupé, które w najmocniejszych wersjach stawały jak równy z równym z Imprezami czy Celicami Turbo. To były nieodżałowane czasy, kiedy sportowe pojazdy zza zachodniej polskiej granicy przyglądały się ze strachem syczącym turbiną spod masek japońskich samochodów sportowych. Teraz jest inaczej, inna moda. Cross ma turbo, ale to model kierowany do odbiorcy, który oczekuje pojazdu uniwersalnego. Posiada mały silnik zgodny z trendem downsizignu, o parametrach: 1499 cm3 pojemności, 163 KM, 250 Nm dostępne w przedziale od 1800-4500 obr. Do wyboru jeden silnik w trzech różnych konfiguracjach: skrzynia manualna i 2WD lub skrzynia CVT z napędem 2WD lub 4WD. My mieliśmy możliwość wykonania jazdy testowej wersją środkową.



Z zewnątrz

Przedni pas zdradza, że mamy do czynienia z produktem japońskim. Trzeba przyznać, że typowo japońskie ostre kształty zostały odważnie narysowane. Te linie rzucają się w oczy i naszym zdaniem Cross z tej perspektywy po prostu się podoba. Linia boczna kierunkuje design w stronę bardzo modnego nurtu coupé, chociaż oczywiście definicja tej nazwy jest odmienna. Tył to design w stylu albo pokochasz albo znienawidzisz, ostatnio testowany przez nas aktualny Civic Type R też nie grzeszy urodą w tylnej części, więc jest to po prostu kwestia gustu. Cross pozycjonowany jest w klasie pomiędzy modelami ASX, a Outlander, więc do małych nie należy, porównywalny jest z Imprezą XV czy z Mazdą CX-5. Mierzy ponad 4,4 m długości.



Wewnątrz / wyposażenie



Środek jest praktyczny, wysoka pozycja za kierownicą sprawia poczucie bezpieczeństwa, a niemała ilość aktywnych systemów bezpieczeństwa pozwala to uczucie spotęgować. Zegary są analogowe, a ciekawie narysowane czerwone pole zaznaczone na obrotomierzu wyraźnie chce przemycić do czarnej i nieco smutnej kabiny nutkę sportu. Między czytelnymi wskaźnikami jest ekran wyświetlający najważniejsze informację z komputera pokładowego. Nasz model był wyposażony nawet w przezierny ekran typu head-up z regulowaną wysokością wyświetlania informacji, co ważne szczególnie dla bardzo wysokich lub szczególnie niskich osób, aby miały te wskazania na wysokości wzroku. Nasz model wyposażony był również w skrzynię bezstopniową CVT, która szeroko stosowana jest w zbliżonej formie m.in. w Toyocie i Subaru.



Przy kierownicy znajdują się łopatki do zmiany biegów, są nieźle wykończone, zawsze znajdują się w odpowiednim miejscu, ponieważ co ważne nie obracają się z kierownicą – kolejny ukłon w stronę modeli sportowych. Ekran centralny obsługiwany jest za pomocą gładzika obok lewarka skrzyni automatycznej, przypomina ten z laptopów, ale jest wygodny i szybko reaguje na polecenia. Pierwsze dobre wrażenie psuje nieco jakość użytych wewnątrz materiałów, szczególnie mam na myśli twarde plastiki poniżej linii kolan z przodu i ogólnie całą tapicerkę tylnej części pojazdu – tył przywodzi na myśl japończyki sprzed wielu lat. Na obronę jest fakt, że z tyłu jest wygodnie, a poszczególne oparcia tylnej kanapy można regulować, co zdecydowanie zwiększa komfort podróżowania. Na desce rozdzielczej rozkład wszystkich przycisków jest intuicyjny i nie trzeba się praktycznie w ogóle tego pojazdu „uczyć”, gdzieniegdzie widoczne jest wykończenie materiałem przypominającym carbon.




Jazda

Pierwsze odczucie podczas jazdy jest bardzo pozytywne, ergonomiczna kierownica świetnie leży w dłoniach, fotele są obszerne i wygodne, wskaźniki czytelne, a widoczność do przodu wzorowa (w lusterku wstecznym z kolei nie widać nic, przez spojler na środku tylnej szyby). Silnik jest dość dynamiczny, nie kipi momentem obrotowym, ale trzeba przyznać, że wykazuje dużą chęć do przyspieszania w niskiej i średniej partii obrotów. Im wyżej tym ma się wrażenie jakby silnik się trochę męczył, ale to standardowa charakterystyka downsizingowych benzyniaków. Napęd przekazywany na przednie koła pod względem trakcji jest w większości zupełnie wystarczający, a jego braki odczujemy nawet nie podczas dynamicznej jazdy, co poza asfaltem na luźnej nawierzchni lub zimą.



Mój największy problem polega na tym, że nie potrafię się dogadać ze skrzynią CVT, są to oczywiście moje osobiste odczucia, ale nie rozumiem fenomenu tej skrzyni i szerokiego stosowania jej w japońskich pojazdach. Cross praktycznie w ogóle nie reaguje na narzucenie mu redukcji lub wyższego biegu, zmiany są wolne, a samochód długo nie nabiera prędkości tak szybko, na ile mógłby to robić za sprawą dynamicznego silnika. Optymalne połączenie to byłby napęd 4WD i skrzynia manualna, ale niestety taka konfiguracja jest niemożliwa. Polecam więc skrzynie automatyczną tylko osobą, które koniecznie nie trawią trzeciego pedału pod lewą stopą.



Ten model to nie jest prawdziwy Eclipse, ale jest to prawdziwy crossover. Jeżdżąc nim mamy bezcenne poczucie poruszania się trwałym i porządnie skonstruowanym pojazdem. Oczywiście jest to samochód uniwersalny i idealnie spisujący się w mieście jako modny gadżet, jest też na tyle komfortowy, żeby wziąć go w trasę, a nawet poszaleć po zakrętach, tylko jeśli jednak wybierzecie skrzynię CVT, lewarek powinien wylądować w pozycji „D”, a łopatki na niewiele się zdadzą, chociaż wyglądają świetnie.


Tekst - Piotr Rurarz
Zdjęcia - Rafał Papuga - Parrot Eye Photography