publikacje

Projekt rodem z Bawarii - E30 V12 kompresor
Piotr Rurarz, Paulina Deda

11

 

 

Bezdyskusyjnie BMW E30 jest klasykiem. Egzemplarze zachowane w serii potrafią osiągać niebagatelnie wysokie ceny. Nie wspominając o wersjach sportowych, które kochają wszelakiej maści tunerzy. Najbardziej doceniane jest oczywiście M3 E30, ale wyprodukowano ich niespełna 19,000 tysięcy na cały świat. A to przy samochodzie, który wyszedł spod ręki Bartosza Pełki (nie czuje, że rymuje) jest niemal produkcją masową. Co zrobić żeby się wyróżnić w licznym środowisku bawarek? Wystarczy, że pod maską znajdzie się silnik 5.4 V12 z kompresorem i gotowe! Przedstawiamy, wg właściciela, jedyne E30 z doładowaną „dwunastą” do driftu w Polsce!

 

Galeria zdjęć


Jak to często bywa, cała historia zaczęła się niewinnie. Bartosz Pełka, który jest autorem projektu, kupił swoje BMW w roku 2009. Jak mówi: „To była pełna seria, oprócz silnika, (…) auto miało SWAP na M50B25 z Vanosem”. Po zakupie, auto służyło m.in. do nauki jazdy bokiem. Trzy tygodnie po zakupie Bartek  wystartował w pierwszych zawodach na torze, który do niedawna funkcjonował pod nazwą „Rakietowa” we Wrocławiu. Wspomina, że „próba była słaba, ale fan z jazdy nie do zapomnienia”. Po jakimś czasie nadszedł pomysł wzmocnienia jednostki napędowej. Sześciocylindrowy silnik dostał turbodoładowanie. Motor na hamowni legitymował się mocą ponad trzystu koni i niespełna czterystoma niutonometrami momentu, więc bez żadnego problemu nadawał się do dalszego szkolenia w jeździe bokiem.

 


Problem w tego typu projektach jest jeden. Po jakimś czasie człowiek przyzwyczaja się do mocy i podczas dalszej eksploatacji po prostu jej brakuje. Szczególnie jeżeli auto używane jest w motorsporcie, a jak przyznaje Bartek: „(…) samochód od początku był przewidziany do driftu”. Rozpoczęły się poszukiwania nowego silnika. Los chciał, że w ręce Bartka wpadł motor z modelu E38. Ale nie było to całkiem popularne V8. Silnik, który miał się znaleźć w kompaktowym modelu, jakim jest E30, to jedna z najlepszych „dwunastek” jakie były oferowane w limuzynach w latach ’90. Silnik o pojemności 5,4 litra i niebywałej kulturze pracy. Motor przewidziany do limuzyny i zapewniający niezwykle harmonijny przyrost mocy został zaprzęgnięty do wozu, który rzadko schodzi poniżej czerwonego pola prędkości obrotowej.

 

 

1

 

x2

 

x3

 


Kiedy SWAP został zakończony, a pojazd został ogarnięty zarówno wewnątrz jak i zewnątrz, nadszedł czas próby dla nowego wcielenia popularnej beemki.  Bartek wystartował w DMP w Poznaniu i pomimo braku szczególnych osiągnięć podczas zawodów (co związane jest z przepaścią jaka istnieje między profesjonalnymi teamami, a osobami prywatnymi na tego typu zawodach) wzbudził bardzo duże zainteresowanie, nawet na ekipie telewizyjnej najbardziej popularnej telewizji motoryzacyjnej w Polsce. Właściciel auta pojawił się potem na zawodach w Czechach, gdzie również wzbudził duże zainteresowanie.

 


Wydawałoby się, że projekt jest zakończony, a samochód kompletny. Ale nie dla Bartka. Fakt, jeżeli chce się chociaż spróbować dotrzymać kroku polskiej driftingowej czołówce, seryjny „wolnossak” nie wystarczy. Dlatego narodził się kolejny niebagatelny pomysł, aby całość… uturbić. Jak mówi właściciel pojazdu: „zaczęło się od tego, że silnik został rozebrany na części pierwsze i złożony na nowo”. Na moje pytanie czy dostał jakieś wyczynowe podzespoły typu kute tłoki czy korbowody, on odpowiedział mi krótko, że: „To jest V12. Nie ma wyczynowych części do tego silnika, może gdzieś w USA, ale to zbyt droga zabawa”. I po chwili dodaje: „Kompresor dmucha 0,4 Bara i ten silnik spokojnie wytrzyma takie doładowanie”. 0,4?! Taka rzeźba, a doładowanie to tylko 0,4? Wydawało mi się to strasznie mało. Kiedy poinformowałem mojego rozmówcę o moich wątpliwościach, Bartek szybo je rozwiał. „Mam sprzęgło na czterołopatkowym spieku i z dwu sprężynowym dociskiem, a jak zapinam trójkę, to potrafi się przyślizgnąć”. Acha - koniec wątpliwości - tym bardziej, kiedy zobaczyłem ten silnik w całej okazałości, jak ściągnęliśmy lekką jak piórko maskę. To naprawdę robi wrażenie. Kanały dolotowe, przewody od Intercoolera, upusty, barany wychodzące z wydechu – wszystko o niespotykanie dużej średnicy (momentami dochodzącej do dziesięciu centymetrów). Po chwili Bartek przerwał moją zadumę nad największym silnikiem jaki kiedykolwiek widziałem w osobówce i powiedział: „To jak wygląda to nic, pokaże Ci jak on gada”. Kiedy „dał mu”, a silnik w ułamek sekundy wkręcił się, aż do odcięcia, czułem jak moja twarz mimowolnie cofa w okolice potylicy. Kojarzycie krążący od niedawna po sieci filmik z dźwiękiem wydechu najnowszego Challengera Hellcat? No to ta E30 gada podobnie. Bajka. Wydech z resztą jak większość rzeczy Bartek „modził” sam z pomocą taty. Dostrajaniem kompresora marki Vortech (model V4) zajął się człowiek będący specjalistą w tej konkretnej formie doładowania. Chłodnica przeniesiona, ze względu na permanentny brak miejsca pod maską, w okolice tylnej części pojazdu, jest również niespotykanej wielkości. Od razu skojarzyła mi się z chłodnicą Stara, która została zamontowana przez polskich magików w Stratopolonezie.

 

 

x4x5x6x7

 


Samochód jest niezwykły, inny niż wszystkie i chyba bardzo mocny. Chyba dlatego, że nie został jeszcze zhamowany, ale specjaliści przewidują moc w przedziale 450-500 KM, nie wspominając o momencie obrotowym, który pozwala w miarę złapać przyczepność na trzecim biegu (z długą skrzynią). Kiedy oglądałem tę rzeźbę nie była jeszcze skończona, chociaż co najmniej 90% projektu było gotowe. Niuanse, które stanowią o pełnej wyjątkowości tego projektu, to np. zestaw wskaźników. Zamiast tradycyjnych zgarów, wszystkie potrzebne informacje na bieżąco będą dostarczane przez tablet ze specjalną aplikacją. Samochód jest na ostatniej prostej, żeby wyjechać na porządne upalanie. Za parę dni Bartek urządzi testy, a jeżeli Bóg pozwoli, to prawdopodobnie w ostatni weekend czerwca „supercharger V12” pojawi się w Czechach na Autodromie Sosnova. Oczywiście w między czasie przejechał się parę razy po okolicy, żeby na bieżąco kontrolować postępy pracy, co dało się mocno we znaki, zarówno cierpliwym sąsiadom, jak i infrastrukturze drogowej. Kiedy zapytałem go, czy ślady opon przed jego domem to sprawka nowej E30, Bartek się zaśmiał i powiedział, „no właśnie tutaj przepinałem na dwójkę i trochę zerwał trakcję”.

 

 

x8

 


Cóż duma rozpiera, kiedy widzi się, że takie projekty wychodzą spod polskiej ręki. Życzę w imieniu redakcji „Siescigam” szybkiej i bezawaryjnej jazdy oraz gumowych barierek. Dodatkowo Bartek Pełka prosił mnie, żeby w tekście pojawiły się specjalne podziękowania dla ekipy sponsorującej projekt, czyli dla firmy „Turbo Expert” z Bykowa, jak również dla dziewczyny, która jeszcze nie zabiła Bartka, za godziny spędzone na dłubaniu w aucie i dla taty, który od początku czynnie brał udział w stworzeniu tej bestii.

 


Tekst: Piotr Rurarz
Foto: Paulina Deda

 

 

x9

 

x10

 

x12

 

https://www.facebook.com/bartosz.pelka.waski?fref=ts)

  • Komentarze Facebook
  • Komentarze siescigam.pl
Dodaj komentarz
  • Najlepiej oceniane zdjęcie

    IMGP6476
  • partnerzy

    http://www.supertrophy.pl/ http://www.bmw-challenge.pl/wybierz-cykl/ http://www.ak-centrum.pl/ https://www.facebook.com/amkpt http://driftfoto.pl/ http://bezpiecznymotorsport.pl/ http://www.bmw-challenge.pl/wybierz-cykl/ http://devil-cars.pl/ http://www.super-rally.eu/ http://www.ak-krolewski.pl/ http://www.samochodowypucharmalopolski.pl/ https://www.facebook.com/LubawskiKlubRajdowy http://mazowieckiwrakrace.pl/ http://motorsport.bytom.pl/ https://www.facebook.com/racingyakuzateam http://www.polskikarting.com.pl/ http://pole-position.pl/public_html/index.html http://rajdowy.jugow.info/1/17/Newsy http://www.rallydrive.pl/ http://sidewaynature.com/ www.stoppijanymkierowcom.pl http://t2r.pl/ http://topbrakes.pl/ http://www.ligarajdowa.pl/ http://www.wlta.pl/ http://www.wrak-race.pl/ https://www.facebook.com/wrakomania/